Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne

Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne
Plus / minus

Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie

Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne

Migawki filmowe: „Chłopiec zwany Gwiazdką”

Na recenzję czeka kilka głośnych tytułów ostatnich tygodni, ale wiecie co? Kurczę, no nie chce mi się. Szał świąteczno-wigilijnych przygotowań pochłonął mnie całkiem, a w głowie gra mi cały czas: „coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta”. I dlatego powzięłam postanowienie, że urządzam sobie w tym roku świąteczny relaks filmowy, odciążający mózg i zapewniający niezobowiązującą, lekką rozrywkę, i będę do końca roku oglądać tylko krismesy. A te wszystkie Ważne Recenzje zostawię sobie na Nowy Rok. Na dobry początek: skąd wzięła się Gwiazdka? Co porabiał mały Nikolas zanim został Świętym Mikołajem i zaczął włazić przez kominy ludziom do domów i podrzucać dzieciakom prezenty? No i najważniejsze: czy da się mysz nauczyć mówić? „Chłopiec zwany Gwiazdką” to taka typowa familijna baśń, przy której miło spędzą świąteczny czas wszystkie pokolenia.

Nikolas wyrusza na daleką północ śladem swojego taty, bo przypadkowo odkrywa, że jego zmarła mama (zawsze w tych historiach dzieci muszą tracić rodziców) ukryła w czapce mapę do miasta Elfów, którego ojciec właśnie poszedł szukać. No a wiecie, bez mapy to mu może być ciężko, więc nie ma wyjścia – ruszamy w drogę. A, i mamy też gadającą mysz. A po drodze oswajamy sobie jeszcze do pakietu reniferka, no bo jaki renifer nie poczułby przywiązania do chłopca, który wyciągnął mu strzałę z pupy?

Okazuje się, że znaleźć Elfhelm jest stosunkowo łatwo, ale ZOBACZYĆ je to już całkiem inna sprawa. Nikolas jednak wierzy w czary bezgranicznie, a przecież o to w tym wszystkim właśnie chodzi. U Elfów tymczasem nie dzieje się za dobrze, bo kolejny raz wychodzi na to, że ludzie są do kitu, no i Elfy dochodzą do nieuniknionego wniosku, że lepiej się z nami nie zadawać. Ale wszystko oczywiście się zmienia, gdy nasz Nikolas o szczerozłotym serduszku bierze sprawy w swoje ręce.

Wizualnie film jest piękny, a obsadę ma naprawdę pierwszorzędną, więc ogląda się to świetnie. Jest zabawnie i baśniowo, ale też wzruszająco i czasem trochę smutno. Ostatecznie jednak pokrzepiająco. Tak jak powinno być w baśniach. Jest o miłości, o magii, o dobroci i o nadziei. Ładna historia po prostu.

P.s. Najlepsze są jednakowoż dwie rzeczy: Miika, gadająca mysz (mówiąca głosem fenomenalnego Stephena Merchanta) oraz Wróżka Prawdomówka (urocza Zoe Colletti), która nie potrafi kłamać i nie ma przez to w ogóle przyjaciół. No bo kto by chciał przyjaźnić się z kimś, kto zawsze mówi prawdę? A to już zmusza do przemyśleń iście filozoficznych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.