Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię...
Na deskach
Różne

Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne
Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne

Z małego ekranu: „Atypowy”

To niesamowite, jak człowiekowi odmienia się usposobienie, gdy przez 3 wiosenne miesiące jest zamknięty w domu na przymusowej kwarantannie. Tak oto z osoby, która była przeciwna płaceniu abonamentu za Netflixa, uważając to za kompletnie niepotrzebny wydatek, stałam się osobą zażynającą Netflixa praktycznie codziennie. Przyszło na szczęście lato i władze powypuszczały nas z domów, ale Netflix pozostał. I na całe szczęście, bo ma kilka produkcji naprawdę znakomitych. Dowód nr 1: „Atypowy”, serial o perypetiach Sama Gardnera. Życie nastolatka w liceum jest wystarczająco skomplikowane samo w sobie, Sam jako osoba w spektrum autyzmu ma jeszcze bardziej przewalone niż wszyscy inni.

Pomijając kwestie oceny serialu jako takiego, również w bardziej emocjonalnym kontekście stał mi się szczególnie bliski, ponieważ w moim najbliższym otoczeniu rodzinnym mam osoby z Zespołem Aspergera, który także znajduje się w spektrum autyzmu i jest bardzo pokrewny autyzmowi wysokofunkcjonującemu.

Sam uwielbia wszelkiego rodzaju uporządkowanie: wyliczenia, listy, fakty, zasady, które pomagają mu trzymać świat w ryzach i jakoś w nim funkcjonować. Stosując się więc do jego upodobań, swoje przemyślenia spróbuję uporządkować w punktach.

Fakt 1: „Atypowy” jest serialem komediowym. Owszem, porusza poważne, trudne tematy, ale w sposób śmieszny. Śmieszny nie w sensie, że się z tych tematów wyśmiewa, lecz autentycznie zabawny, ze smakiem balansując między dramatami, jakie niesie ze sobą autyzm wysokofunkcjonujący, a humorem sytuacyjnym, który czasem z niego wynika. Widz się śmieje i dobrze się bawi, ale zostaje również zmuszony do refleksji.

Fakt 2: nie jest to historia tylko o Samie, lecz o całej jego rodzinie. Twórcy próbują nam pokazać, że autyzm nie jest dramatem jednej osoby, lecz dotyka również jego rodziców, siostrę, przyjaciół. Każdy bohater ma swoje problemy, czasem związane z autyzmem, a czasem zupełnie z nim niezwiązane lub związane jedynie pośrednio. Matka, która wraz z dorastaniem Sama i jego coraz większą potrzebą samodzielności zaczyna odczuwać, że przestaje być potrzebna, odreagowuje to katastrofalnie, otaczając syna nadmierną kontrolą i nie pozwalając mu rozwinąć skrzydeł. Ojciec, który nie umiał do tej pory nawiązać z synem więzi ani w ogóle jakiejkolwiek relacji, musi teraz stanąć na wysokości zadania i pomóc mu wejść w dorosłość. Młodsza siostra, która od zawsze miała poczucie, że jest odsuwana na bok, a jej potrzeby są mniej ważne, musi radzić sobie ze stresem związanym z budowaniem kariery sportowej, zmianą szkoły i pojawiającymi się wątpliwościami co do własnej orientacji seksualnej, co byłoby wystarczająco trudne nawet mając stuprocentową uwagę rodziców. Każdy ma własny bagaż, który czyni go człowiekiem, a nie tylko elementem w życiu Sama.

Fakt 3: jedną kwestię „Atypowy” udowadnia bezbłędnie – jak ważne jest to, by niezależnie od naszych dziwactw i ograniczeń, mieć wokół siebie przyjaciół, którzy nawet jeśli nie do końca rozumieją z czym musimy się mierzyć, zawsze nas wspierają. Dla naszego głównego bohatera takimi osobami są jego najlepszy przyjaciel Zahid i dziewczyna Paige. Oboje są bardzo wrażliwi na potrzeby Sama i niejednokrotnie stają w jego obronie. Przyjmują go z całym dobrodziejstwem inwentarza, razem ze wszystkimi dziwactwami (oczywiście nie ma w tym winy Sama, ale bądźmy szczerzy – niektóre zachowania osoby autystycznej bywają upierdliwe). I co najważniejsze, mają również na Sama dobry wpływ, pomagają mu wyjść ze strefy komfortu i zdobywać nowe szczyty, które dla osoby takiej jak Sam są prawdziwym wyzwaniem.

Fakt 4: autyzm przedstawiony jest tutaj jak według listy z podręcznika o autyzmie. Sam jest bardzo inteligentny, dobrze się uczy, ma doskonałą pamięć i fenomenalny talent artystyczny. Ma również problemy z nawiązywaniem relacji z ludźmi, ma problemy z przekazywaniem i rozpoznawaniem emocji, jest nadwrażliwy na hałas, wszystko traktuje dosłownie i zawsze wali prosto z mostu to co myśli. Obsesyjnie wszystko notuje, ma również typową dla autystyków fiksację na jednym punkcie (w jego przypadku jest to Antarktyka, a w szczególności pingwiny, o których wie wszystko). Wszystko to jest być może przedstawione w sposób nieco cukierkowy. Niektóre elementy są przekoloryzowane dla komediowego efektu, jak na przykład szefowa grupy wsparcia dla rodziców, która co chwilę przerywa emocjonalną wypowiedź ojca, by go strofować, że nie należy używać zwrotu „normalny”, lecz „neurotypowy”, albo że nie należy mówić „autystyczne dziecko”, lecz „dziecko z autyzmem”, bo „osoba powinna być przed diagnozą” (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie w ostatecznym rozrachunku). Dziwactwa Sama wydają nam się zabawne i urocze, przez większość czasu nie odczuwamy, że jego życie jest jakoś szczególnie trudne. Ale są również momenty, które boleśnie nam uświadamiają prawdę – kiedy coś wytrąci Sama z równowagi i zaczyna się szarpać za włosy albo chodzić w kółko wokół łóżka, gdy dostaje ataku w autobusie, gdy wyśmiewają się z niego koledzy, albo gdy pierwszy raz spędza noc poza domem, zakończoną nocnym spotkaniem z policjantem, najwyraźniej nieumiejącym odróżnić autystyka od ćpuna… Te momenty sprawiają, że „Atypowy” wykracza poza łatwą i lekka rozrywkę, stając się czymś więcej.

Fakt 5: po prostu obejrzyjcie 😉