Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię...
Na deskach
Różne

Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne
Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne

Wywiad słodko-gorzki

W tym roku jednym z gości na festiwalu Nowe Horyzonty we Wrocławiu był Terry Gilliam. Członek grupy Monty Pythona. Scenarzysta i reżyser. Spod jego ręki wyszło kultowe „Brazil”, „12 małp” i „Las Vegas Parano”. Szczególnie historia tego ostatniego jest ciekawa. Czytałam jakiś czas temu wywiad z Gilliamem, w którym padło pytanie dotyczące owego filmu w kontekście sukcesów i porażek reżysera. Poważna i trudna w zamierzeniu historia przez widzów odbierana jest, jak to zostało tu określone, jako „idealna komedia na narkotyczne wieczory”. W odpowiedzi Gilliam snuje taką oto opowieść:

Myślę, że takie podejście bierze się ze zgubnej skłonności do idealizowania. Nie chcemy przyjąć do wiadomości, że większość naszych wspaniałych snów zamienia się w koszmary. Dokładnie tak stało się z epoką mojej młodości, która straciła niewinność przez wojnę w Wietnamie i aferę Watergate. Gdy to wszystko się wydarzyło, poczułem się wściekły, zdradzony, miałem ochotę coś wysadzić. Właśnie dlatego zdecydowałem się wyjechać z Ameryki. Wcześniej żyłem w przekonaniu, że jako młody człowiek mogę zmieniać świat i nic mnie nie powstrzyma. Na początku lat 70. zostałem jednak absolutnie odarty ze złudzeń. Właśnie o tym opowiedziałem w „Las Vegas Parano”. Niestety, ludzie ze studia produkcyjnego postanowili wypromować ten film jako radosną, ćpuńską komedię.

Jakież to typowe. Najważniejsze, żeby przyciągnąć jak najwięcej ludzi do kina. Kogo to obchodzi, o czym naprawdę jest film, po co powstał i co twórca chciał powiedzieć? Aż się chce płakać. Na szczęście Terry Gilliam potrafi wykrzesać z siebie nieco optymizmu. Na pytanie o odczucia artysty, którego przekaz zostaje zupełnie na opak zinterpretowany, odpowiada tak:

Przez długi czas miałem po prostu wrażenie, że wszystko spieprzyłem. Dziś jednak wierzę, że są ludzie, którzy zrozumieli „Las Vegas Parano” zgodnie z moimi intencjami. Pocieszam się tym, że moje filmy mają dość długi żywot i często zdarza się tak, że dopiero po upływie długiego czasu ludzie zmieniają zdanie, powtórnie się nad nimi zastanawiają i dokonują pogłębionych interpretacji. (…) Czasem wystarczy jeden taki dzieciak, który już w wieku kilkunastu lat wie, że w otaczającym go świecie jest całe mnóstwo kłamstwa i bezbłędnie potrafi odróżnić je od prawdy.

__________

„Dowcip przebije każdy mur” – wywiad z Terrym Gilliamem