Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne

Plus / minus
Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie
Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne
Plus / minus

Artysta filmowiec
Z małego ekranu
Tematycznie

Migawki filmowe
Jak to się robi?
Minikino
Na melodię…
Na deskach
Różne

Muszyński o muzyce w kinie

Nie dałbym sobie ręki uciąć, ale myślę, że po wyjściu z kina liczba obrazów zostających pod powiekami jest proporcjonalna do dźwięków błąkających się po przewodzie słuchowym.

To zdanie już wpisałam na listę uniwersalnych praw kina. Muzyka filmowa zawsze była tematem bardzo mi bliskim. Niejeden soundtrack gościł na mojej playliście. Gdy kilka dni temu czytałam artykuł Łukasza Muszyńskiego, pogratulowałam mu w duchu wyboru tematu.

Przypomnijcie więc sobie te momenty, gdy w odtwarzaczu kręciła się jedna z ulubionych płyt, a Wy zamykaliście oczy i wyobrażaliście sobie, jak zwrotki kolejnych piosenek zamieniają się w coraz to nowe sceny. W umyśle produkowaliście ruchome obrazy składające się w cały film (zazwyczaj z Wami w roli głównej). Wszak dobra płyta może przypominać scenariusz: trzymać w napięciu, mieć punkty zwrotne i umiejętnie żonglować emocjami. Szkoda więc, że ekranizacje albumów muzycznych przydarzają się – na przykład w porównaniu z książkami – tak rzadko. Zupełnie jakby najważniejsza ze sztuk nie zdawała sobie sprawy z mocy muzyki.

Albumy konceptualne ze względu na swoją formę idealnie nadają się do podłożenia pod obraz, bo z założenia stanowią już historię. Autor przytacza tu wśród przykładów, jak sam to określił, „kwartet konceptualny” – „Ściana” (kultowy album „The Wall” Pink Floyd), „Tommy” i „Kwadrofonia” (twórczość The Who) oraz „Brave” (płyta o tym samym tytule grupy Marillion).

Od siebie mogłabym dodać, iż pokrewnym nurtem w kinie wydaje się być kręcenie musicali w oparciu o twórczość jednego zespołu, gdzie teksty piosenek stają się podkładem pod fabułę i spinają ją w całość, tak jak ma to miejsce w rewelacyjnym „Across the Universe”, czy też na komediowo w „Mamma Mia!”.

Niezwykle podoba mi się spojrzenie na kino, jako na związek filmu z muzyką. Gdzie muzyka filmowa staje się czymś więcej, niż tylko tłem. Dźwięk nie jest inspirowany obrazem, lecz obraz dźwiękiem.

__________

GRANICE KINA: Muzyka dla oczu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.